Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Świat w objęciach paranoi
#1
Cześć

Trochę tu było o "House of Cards" i to, w którą stronę serial idzie. I pisałem w tamtym wątku, że obecnie jeszcze broni się "Homeland". Wciągnąłem na razie pierwszy odcinek nowego sezonu i przyznam szczerze, że jeżeli tylko historia będzie rozwijana w ten sposób, co w pierwszym odcinku, to będziemy mieli do czynienia z oryginalną historią garściami czerpiącą z tego, co się obecnie na świecie dzieje, do tego podaną w klimatach, które mocno przypominają rzeczone "House of Cards". Nie chcę spoilerować, ale serio - obecna w 7-mym sezonie prezydent Elizabeth Kane samego Franka Underwooda mogłaby sporo nauczyć.

I z jednej strony - trochę się cieszę, że już zacząłem oglądać. Z drugiej strony coś mi się wydaje, że zrobię pauzę i poczekam do momentu, aż będzie można za jednym zamachem wciągnąć wszystkie odcinki. Bo coś mi się wydaje, że będzie się działo. Oj będzie się.
Rico
Odpowiedz
#2
Może i historia się trzyma i jakoś broni. Natomiast nie mogę patrzeć na główną bohaterkę - po prostu działa mi na nerwy za każdym razem, jak ją widzę, słyszę, lub tylko o niej pomyślę. Poza tym już widzę, jak przechodzi testy psychologiczne i mając zdiagnozowaną dwubiegunówkę zostaje agentką CIA. No już się rozpędzam.
Odpowiedz
#3
(02-22-2018, 12:09 PM)Fikczers napisał(a): Może i historia się trzyma i jakoś broni. Natomiast nie mogę patrzeć na główną bohaterkę - po prostu działa mi na nerwy za każdym razem, jak ją widzę, słyszę, lub tylko o niej pomyślę. Poza tym już widzę, jak przechodzi testy psychologiczne i mając zdiagnozowaną dwubiegunówkę zostaje agentką CIA. No już się rozpędzam.

Przyznam szczerze, że początkowo też miałem takie odczucia. Wręcz do tego stopnia, że chwilami nabierałem ochoty na odpuszczenie sobie oglądania "Homeland" raz na zawsze. Carrie to jedno, ale jak mnie do szału doprowadzała postać Brody'ego, to już inna para tenisówek.
Rico
Odpowiedz
#4
Też oglądam i też mam dylemat czy czekać na cały sezon, czy być na bieżąco. U mnie raczej padnie na to drugie - nie mam aż tyle cierpliwości. Do tego znajomi, którzy też oglądają, więc zaspoilerują wszystko, nawet przez przypadek.

Co do wątku z Brodym, to się zgodzę. Wtedy ten serial działał mi również na nerwy i momentami siedziałem przed ekranem cedząc przez zęby "umrzyjcie go wreszcie".
Diabeł
Johny Mendozius
http://att.waw.pl
Odpowiedz
#5
Ooooo! O tak! "Umrzyjcie go wreszcie" - dobrze ujęte! Też to powtarzałem za każdym razem, jak Brody'ego było widać na ekranie.

Natomiast bardzo lubię postać Saula Berensona. Taki po prostu fachowiec czystej wody, który robi swoją robotę i się nie pierniczy na kaczych łapach.
Rico
Odpowiedz
#6
No niby ustawia te pionki na szachownicy, plany wspaniałe, a później wjeżdża Dal Adar - cały na biało - i się robi kipisz.
Diabeł
Johny Mendozius
http://att.waw.pl
Odpowiedz
#7
Johny - no ale jakoś trzeba twisty ogarnąć, bo inaczej to by się serial po pierwszych sezonach skończył. Swoją drogą postać Dar Adala też mi się podoba. Jest taki trochę diaboliczny (świetnie zagrana postać), sprawia wrażenie osoby, dla której to wszystko jest wspaniałą, rozbudowaną grą, przy której się dobrze bawi. Nawet jeżeli bywają momenty, w których przegrywa.
Rico
Odpowiedz
#8
No niby tak, fajnie i w ogóle, dosyć odnosi się do naszej rzeczywistości, ale blondyna naprawdę mi tak działa na nerwy, że mnie coś trafia.
Odpowiedz
#9
(02-22-2018, 02:19 PM)Fikczers napisał(a): No niby tak, fajnie i w ogóle, dosyć odnosi się do naszej rzeczywistości, ale blondyna naprawdę mi tak działa na nerwy, że mnie coś trafia.

W sumie można by uznać, że w takim razie postać jest po pierwsze - bardzo dobrze napisana, a po drugie - równie dobrze zagrana. Duży uśmiech
Rico
Odpowiedz
#10
Z jednej strony tak. Jednak mi filmy czy seriale służą do rozrywki i nie lubię czuć irytacji, jak jakiś oglądam.
Odpowiedz
#11
(02-22-2018, 02:29 PM)Fikczers napisał(a): Z jednej strony tak. Jednak mi filmy czy seriale służą do rozrywki i nie lubię czuć irytacji, jak jakiś oglądam.

To się na "M jak Miłość" czy innego "Ojca Mateusza" przerzuć...
Język
Diabeł
Johny Mendozius
http://att.waw.pl
Odpowiedz
#12
No buhahahahahaha jakie śmieszne. No bałdzo.
Odpowiedz
#13
Fikczers - ale coś w tym jednak jest. Tak na mój skromny gust, to twórczość jakieś reakcje wywołuje. Bohaterka czy inna postać wpieniają - i dobrze! Znaczy to, że twórcy udało się jakoś do Ciebie dotrzeć, wywołać w Tobie reakcję, jakieś emocje. Stąd może u mnie tak coraz niższa ocena "House of Cards" - to co wcześniej wciągało intrygą, przedstawioną historią, postaciami i sposobem przedstawienia tego wszystkiego - zaczęło zżerać własny ogon i co kolejny sezon, to oglądało mi się z coraz większym znużeniem. A jak już mi twórcy zaserwowali klasyczny debilizm na zasadzie "bo tak" (Underwood utrupiający jedną z postaci spuszczeniem po schodach), to mi naprawdę wszystko opadło.
Rico
Odpowiedz
#14
Jak będę chciał rozterek moralnych, to sobie "Pana Tadeusza" czy innego "Konrada Wallenroda" przeczytam. Film czy serial ma mnie po prostu bawić.
Odpowiedz
#15
Ale weź mi wyjaśnij, dlaczego dostarczanie rozrywki nie miałoby iść jednocześnie w parze z poruszaniem mniej czy bardziej istotnych tematów z otaczającej nas rzeczywistości? Scenarzyści "Homeland" akurat pod tym względem sprawnie reagują na wydarzenia na świecie i - na mój skromny gust - nie mają tendencji do narzucania widzom swojej interpretacji jako jedynej słusznej. To nie "The Last Ship", gdzie mamy dzielnych hamerykańskich marynarzy, jedynych prawych i sprawiedliwych, i jedynych, którzy są w stanie uratować świat.
Rico
Odpowiedz
#16
Rico - Ty tymi prawymi i sprawiedliwymi tak nie szafuj, bo jeszcze tu wjadą o 6-tej rano i będzie po forum. Oczko
Diabeł
Johny Mendozius
http://att.waw.pl
Odpowiedz
#17
(02-22-2018, 03:16 PM)Johny.Mendozius napisał(a): Rico - Ty tymi prawymi i sprawiedliwymi tak nie szafuj, bo jeszcze tu wjadą o 6-tej rano i będzie po forum. Oczko

Czep się tramwaju. Język Wyszła mi taka niezamierzona gra słów i tyle. ;D
Rico
Odpowiedz
#18
Dobra dobra. Niezamierzona my ass. Język
Diabeł
Johny Mendozius
http://att.waw.pl
Odpowiedz
#19
No to się chyba nie dogadamy. Ja sobie chcę usiąść spokojnie wieczorem z piwkiem w garści, obejrzeć coś dla odprężenia zwojów po całym dniu zaiwaniania. Tak ciężko to ogarnąć?
Odpowiedz
#20
(02-22-2018, 03:23 PM)Fikczers napisał(a): No to się chyba nie dogadamy. Ja sobie chcę usiąść spokojnie wieczorem z piwkiem w garści, obejrzeć coś dla odprężenia zwojów po całym dniu zaiwaniania. Tak ciężko to ogarnąć?

Fikczers - ale Ty się gościu tak nie napinaj, bo nie o to tu chodzi. Mnie po prostu bliżej do zdania Johny'ego, że jak chcę prostej i nieskomplikowanej rozrywki, to wybieram coś, co może nawet w tle mamrotać i na co jak zerknę raz na pięć minut, to i tak zbyt dużo nie stracę. I serio - nie ma w tym nic złego. Natomiast nie ogarniam jakoś czepiania się serialu (przykładowo) o to, że jego twórcy mieli ambicje coś przekazać i użyli do tego takich, a nie innych środków wyrazu.

Pewnie to kwestia tego, czego się oczekuje od danych rzeczy (książek, filmów, seriali). Ja też się lubię oderwać od otaczającej nas rzeczywistości, ale lubię też, jak mi łeb trochę zmuszają do pracy w inny sposób. Przykładowo jak dzień w dzień się zdarza męczyć z kolejnym artystą, któremu się wydaje, że jak potrafi podwójnym kliknięciem uruchomić Photoshopa, to on jest grafik, to wieczorami już nie mam na to ani siły, ani ochoty. I wolę pogadać z ludźmi o kompach (tak - lubię w tym dłubać, w kompach znaczy się), podpowiedzieć coś komuś, samemu się czegoś dowiedzieć. A jak nie mam ochoty na interakcję z ludźmi, to się wyciągam na wyrze pod kotami z jakimś kryminałem, thrillerem czy innym science fiction w garści. Lubię mózg pogimnastykować i pozgadywać przysłowiowe "kto zabił i dlaczego to akurat nie będzie kamerdyner". Uśmiech
Rico
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości